Mój powrót do Polski był zaplanowany na 5 listopada. Jednak ze względu na konieczność wylotu s. Rut do Dar es Salaam, aby załatwić swoje sprawy w Polskiej Ambasadzie, zmieniłyśmy lot z Mwanzy do Dar es Salaam na 3 listopada. Do 29 października wszystko przebiegało zgodnie z planem. Niestety, ten dzień — dzień wyborów prezydenckich w Tanzanii — całkowicie zmienił nasze zamiary. Końcówka października oraz pierwsze dni listopada przyniosły wiele niepokoju, przede wszystkim z powodu braku łączności ze światem. Powrót okazał się niemożliwy z uwagi na wstrzymanie lotów międzynarodowych oraz brak możliwości dotarcia na lotnisko w Mwanzie. Pomimo podjętych starań straciłyśmy bilety z Mwanzy do Dar es Salaam i musiałyśmy kupić nowe — pieniądze nie zostały nam zwrócone. Mój lot z Dar es Salaam do Warszawy udało się ostatecznie przełożyć na 21 listopada, co wiązało się również z przedłużeniem mojego pobytu w Bukanga.

Wróćmy jednak do początku października.
1 października pojechałam wraz z s. Rut i ks. Maciejem do Mwanzy, ponieważ 2 października miał przylecieć pan Jan Janczyk — wolontariusz, nasza prawdziwa „złota rączka”. I tym razem w drodze spotkała nas niespodzianka — miałam okazję zobaczyć słonie oraz inne dzikie zwierzęta. Było to wyjątkowe doświadczenie i ogromne szczęście. Podczas pobytu w Mwanzie, na zaproszenie naszych Sióstr Franciszkanek, odwiedziłam ich wspólnoty w Butimbie, Fumagilii i Mahinie. Zostałam tam bardzo serdecznie przyjęta, za co jestem im ogromnie wdzięczna.

Do Bukanga wróciliśmy na czas obchodów Uroczystości Świętego Franciszka. Najpierw uczestniczyliśmy w Transitus — pamiątce śmierci Świętego, a następnego dnia w uroczystej Mszy Świętej z piękną liturgią. Zawsze zachwyca mnie śpiew w wykonaniu Sióstr — piękny, harmonijny, wzbogacony akompaniamentem różnych instrumentów. Wieczorem, po kolacji, odbyła się rekreacja, gdyż tego dnia s. Franciska obchodziła również swoje imieniny.

Czas po 15 października, wraz z przyjazdem dwóch dodatkowych wolontariuszy — Łukasza Gudajtis oraz Natalii Miśkiewicz — został ubogacony ich obecnością. Można było spotkać ich zarówno wśród dzieci, jak i w kuchni. Myślę, że był to bardzo dobry i owocny czas dla nas wszystkich. Ważnym momentem w czasie ich pobytu była wyprawa do Butiamy zorganizowana 26 października.  Butiama to niewielka, ale niezwykle ważna miejscowość w północno-zachodniej Tanzanii. To miejsce narodzin i rodzinny dom pierwszego prezydenta kraju – Juliusa Nyerere, zwanego „Ojcem Narodu” oraz miejsce Jego pochówku. Wszyscy uczestnicy wyprawy, w tym  dzieci  mogli zwiedzić Jego muzeum, zobaczyć pamiątki związane z życiem i działalnością polityczną Nyerere oraz dowiedzieć się, jak przyczynił się do budowania jedności narodowej. Butiama zachwyca spokojem i malowniczym krajobrazem, pozwalając poczuć atmosferę lokalnej kultury i historii.

Zbliżała się Uroczystość Wszystkich Świętych. Były to dni wypełnione refleksją nad naszym życiem i drogą do świętości, a także modlitwą i pamięcią o naszych bliskich zmarłych, szczególnie o naszych Rodzicach, którzy już odeszli do Pana.

Ze względu na opóźniony wyjazd do Polski miałam również możliwość uczestniczenia w odnowieniu pierwszej profesji przez s. Michaelę, s. Edwardę i s. Franciskę, a następnie — 16 listopada — w pierwszej profesji s. Faustiny i s. Rafaeli z udziałem Ks. Biskupa Michael Msonganzila. Bardzo się z tego ucieszyłam; było to dla mnie ważne i głębokie duchowo doświadczenie. Z radością obserwowałam, jak wszystkie Siostry z zaangażowaniem i entuzjazmem włączały się w przygotowanie tych uroczystości.

Niestety, coraz wyraźniej zbliżał się dzień mojego wyjazdu. Ku mojej wielkiej radości s. Rut towarzyszyła mi w drodze do Dar es Salaam, gdzie na nocleg zatrzymałyśmy się u Ojców Kapucynów. Byłam pod ogromnym wrażeniem ich pięknego domu oraz otoczenia. W Dar es Salaam s. Rut pokazała mi także kilka pięknych miejsc, odwiedziłyśmy Polską Ambasadę oraz wybrzeże Oceanu Indyjskiego – niestety był odpływ, ale i tak miejsce robiło wrażenie.

21 listopada nasze drogi się rozeszły — s. Rut wróciła do Mwanzy, a ja poleciałam do Doha, a następnie do Warszawy. Ten moment był dla mnie pełen wzruszenia i wdzięczności.

Z całego serca dziękuję Wspólnocie Sióstr Dobrych Samarytanek, Dzieciom, ks. Maciejowi, Panu Jankowi, Łukaszowi i Natalii oraz wszystkim, których Pan postawił na mojej drodze — a szczególnie Księdzu Biskupowi Michaelowi Msonganzili — za dobro, życzliwość i otwartość, których doświadczyłam.

Najgłębsze podziękowania kieruję do Siostry Rut — mojej Siostry — za gościnność, czułą troskę i miłość, którymi mnie otoczyła. Z wdzięcznością i podziwem patrzyłam na jej oddanie w budowie Centrum Dobrego Samarytanina, na jej serce włożone w rozwój Zgromadzenia oraz w każde rozpoczęte dzieło.

Bukanga stała się dla mnie miejscem bliskim — miejscem, w którym czułam się jak w domu. Noszę Was wszystkich w sercu i pamiętam o Was w modlitwie.