W każdej rodzinie, gdzie serca biją razem i każdy troszczy się o dobro wspólne, każdy ma swoje miejsce i swoje zadanie. Poprzez codzienne wysiłki więź między ludźmi staje się silniejsza, a wspólne życie nabiera głębi. Podobnie jest we wspólnocie – tu także każdy otrzymuje swoją rolę, a wspólne obowiązki splatają losy w jedno, tworząc harmonię.

W Centrum Dobrego Samarytanina praca nigdy się nie kończy. Poza czasem modlitwy i nauki, trzeba codziennie przygotować posiłki dla całej wspólnoty i dla dzieci z przedszkola – osiemdziesiąt małych cudów dnia w formie talerzy pełnych jedzenia. Trzykrotnie w ciągu dnia kilka sióstr zanurza się w pracę przy zwierzętach – krowach, świniach, owcach, królikach, kurach i kaczkach. Każdy gest wymaga cierpliwości, każdy ruch jest wyrazem troski.

Inne siostry pielęgnują ogrody, a czasem wszystkie wspólnie idą na pole, przygotowując ziemię do siania i sadzenia. W porze suszy podlewanie warzyw staje się codziennym rytuałem – woda spływa po dłoniach, a rośliny wzrastają dzięki ich uwadze i trosce. W zakrystii trzy osoby dbają o czystość kaplicy, przygotowanie ołtarza, pranie bielizny kościelnej, porządkowanie cmentarza – każda czynność, choć pozornie zwyczajna, staje się aktem służby i miłości.

Niektóre siostry otaczają opieką dzieci: piorą ich ubrania, prasują, dbają, by szły do szkoły czyste i uśmiechnięte. Postulantka szyje ubranka dla dzieci i mundurki szkolne, co zaoszczędzaS. Franciska prowadzi zajęcia metodą Montessori i czuwa nad dziećmi z Centrum, S. Michaela jest sekretarką, z dziećmi z Centrum ma lekcje religii i równocześnie pomaga przy zwierzętach, a s. Edwarda towarzyszy dziewczętom w formacji, podejmując szereg innych obowiązków, które wypełniają każdy dzień.

Ponadto siostry odpowiedzialne są za sprzątanie całego domu i miejsc swojej pracy – dbają o to, aby wszystko lśniło czystością, a otoczenie było przyjazne i uporządkowane. Postulantka szyje habity, fartuchy, ubranka dla dzieci i szkolne mundurki — dzięki tej pracy wspólnota oszczędza pieniądze, a siostry nie muszą płacić za usługi krawieckie.

To s. Rut, przełożona tej Wspólnoty dba, aby wszystko miało swój czas i miejsce.

Czasem wydaje się, że godzin nigdy nie wystarczy, by podołać wszystkiemu. A jednak wspólnota trwa – podtrzymywana codziennym wysiłkiem, wzajemną troską i nieustannym poświęceniem. W tym wspólnym rytmie pracy i modlitwy, w każdej czynności i uśmiechu, rodzi się coś więcej niż obowiązek – rodzi się życie pełne sensu, pełne miłości i wspólnoty.

GALERIA ZDJĘĆ